"Papak" wraca na trasę dookoła świata
"Papak" wraca na trasę dookoła świata! A konkretnie mieszkaniec naszej gminy Piotr Głowacki i jego skuter, przy wsparciu Gminy Bełchatów, ruszają ku kolejnej przygodzie.
Piotr Głowacki na swoim skuterze o pojemności 50 cm3 przejechał już kilkaset tysięcy kilometrów. I oczywiście, jak mówi, mógłby jeździć motocyklem o większej pojemności, rozwijającym większe prędkości i o większym zasięgu, ale co to za frajda. Przejechać świat na skuterze, dla którego nieco ponad 60 km/h to prędkość maksymalna, to jest dopiero wyczyn.
Piotr Głowacki jest zresztą posiadaczem rekordu Guinnessa w odległości przejechanej na skuterze w ciągu jednej dobry, To ponad 1000 km, a rekord ustanowił kilkanaście lat temu. Ale jak sam podkreśla, rekord nie robi na nim wielkiego wrażenia, bo nie o rekordy, a o przygodę chodzi. W swoich wyprawach potrafi jechać bez przerwy na dłuższy odpoczynek i sen nawet ponad 30 godzin.
- Jak już jadę, to jadę ile się da, często dzień, noc i kolejny dzień. Dopiero po tym czasie zatrzymuję się na sen - mówi mieszkaniec Poręb. - W między czasie staję tylko na chwilę, rozprostować kości, coś zjeść i zatankować "Papaka".
"Papak" to pieszczotliwa nazwa skutera, którym porusza się Piotr Głowacki. Pierwszy "Papak" niemal rozpadł się podczas jego wyprawy przez Azję. Dojechali razem do Mongolii, gdzie "Papak" odmówił posłuszeństwa. Ale jego właściciel swojego pojazdu nie porzucił, wysłał go do Polski, gdzie poskładał, by ruszyć w szaloną podróż dookoła świata.
Był rok 2016 gdy Piotr Głowacki na "Papaku" ruszyli okrążyć ziemski glob. Po przejechaniu Europy i Azji przedostali się do Kanady i tam, w 2017 roku Piotr uległ wypadkowi. W okolicach Calgary potrącił go samochód. Pijany kierowca kilka miesięcy przesiedział w więzieniu, ale leczenie i rehabilitacja Piotra trwały znacznie dłużej. Po ciężkim wypadku i skomplikowanym złamaniu nogi Piotr Głowacki dwa lata dochodził do siebie. "Papaka" tym razem już uratować się nie dało. Roztrzaskany skuter nie nadawał się już do naprawy.
- Przez te wszystkie lata siedziało we mnie poczucie niezrealizowanego celu - podkreśla Piotr. - Dlatego chcę dokończyć tę wyprawę - dodaje.
Na miejscu wypadku pod Calgary Piotr już był, m.in. w Kanadzie pracował żeby zarobić na nowego "Papaka" i dokończenie wyprawy dookoła świata. Nowy skuter, czyli jak pieszczotliwie nazywa go właściciel "Puppy Papak", niczym nie różni się od poprzednika, został tak samo pomalowany. Skuter został już wysłany transportem lotniczym do Kanady. Za kilka dni rusza tam także jego właściciel. Piotr Głowacki swoją wyprawę chce bowiem zacząć w miejscu, gdzie musiał ją przerwać. Startuje więc z Calgary. W planach ma drogę dalej na samą północ Kanady i na Alaskę. A potem, najlepiej jeszcze przed zimą Piotr chce skuterem przedostać się na południe amerykańskiego kontynentu, by kontynuować jazdę w bardziej przyjaznych warunkach pogodowych. Dokąd ta podróż tym razem go zaprowadzi? Tego jeszcze nie wie, bo jak sam podkreśla, najlepszym planem, jest brak planu.
Piotr Głowacki ze swoim skuterem odwiedził nasz urząd. Wójt Konrad Koc podróż mieszkańca Poręb objął patronatem honorowym, a gmina pomoże w wykupie ubezpieczenia podróżnika i jego sprzętu.
Wyprawę Piotra Głowackiego możecie śledzić na jego profilu Wyprawy skuterem.

